Czy faktycznie
to wszystko jest tak skomplikowane ? Tytuł tej książki oddaje jej treść. Tu nic
nie jest proste, to świat pozorów którym więcej jest tajemnic niż szczerości.
Julie
przyjeżdża do Bostonu, gdzie ma rozpocząć studia. Lokum ma już opłacone. Jednak
na miejscu spotyka ją niemiła niespodzianka. Miejsce, gdzie miała nocować okazuje
się być knajpą z burrito. Na szczęście okazuje się, że przyjaciółka jej matki z
okresu studiów mieszka w Bostonie. Erin przyjmuje Julie pod swój dach.
Rodzina
Watkinsów to bardzo nietypowa kolekcja, co rusz ciekawszych egzemplarzy. Matt
całe dnie spędza przed komputerem i nosi dziwne koszulki np. z napisem "Nietzsche to mój ziom". Młodziutka Celeste ma tekturowego brata. Płaski Finn towarzyszy
jej wszędzie. Ojciec rzadko jest obecny w domu, a matka wydaje się Julie dość
sympatyczna.
Julie za punkt honoru stawia sobie wyleczyć Celeste z Płaskiego
Finna. Chce, żeby dziewczynka przestała być uważana za wyrzutka i miała
przyjaciół nie z tektury, ale prawdziwych.
Julie rozpoczyna czatowanie z bratem
Celeste - Finnem. Dziewczyna zakochuje się w nim mimo że nigdy z nim na żywo
nie widziała. Odnajduje w nim bratnią duszę. Wydaje się Julie, że rozgryzła tę
rodzinę. Ale tylko pobieżnie to zrobiła.
Za sytuacją w rodzinie stoi pewna
tajemnica. Gdy Julie dowie się prawdy to ujrzy tę rodzinę w prawdziwym świetle.
Nic już nie będzie takie samo. Życie faktycznie potrafi być skomplikowane. A
nasze wyboru potrafią skomplikować życie najbliższych. Tym bardziej jeśli
jesteśmy rodzicem. Ta historia zmienia nasz punkt widzenia. Nic nie jest tylko
białe czy czarne, ale są też szarości i inne barwy. Autorka nie próbuje
kategoryzować swoich bohaterów, a Julie, która próbuje rozwikłać rodzinę jak
układankę, przekona się, że nic nie jest takie jakie się z początku wydaje.