Ta książka
uświadamia nam jak mało wiemy o świecie. Za jego pozorną fasadą kryje się
prawdziwe życie. Pełne pęknięć i rys. Fidyk pokazuje nam kulisy swojej pracy od
kuchni, a także daje cenne rady przyszłym dokumentalistom. Każdy dokument, aby
powstał potrzebuje local fixer. To osoba, która buduje grunt pod produkcje, zna
miejscowe zwyczaje i pomaga ekipie w jej pracy zarówno reżyserskiej, jak i w
pisaniu scenariuszy by były wiarygodne. Dzięki niej ekipa ma także kontakty na
miejscu z lokalsami.
Fidyk uważa, że
powinno się robić reportaże inne od wszystkich. Reprezentować nieutarte
szlaki, inne podejście do tematu. Nie jest to łatwe w dzisiejszych czasach, gdy
mamy taki natłok informacji.
Fidyk w swoim
pierwszym dokumencie o Korei Północnej pokazał dyktaturę w nietypowy sposób.
Nie mógł nagrywać negatywnych opinii na temat władzy, więc postanowił nagrać jej
obraz tego, co widział. Zapatrzenia ludzi we władzę, i ich indoktrynacji od
najmłodszych lat. Zrobił mini „laurkę” tego systemu, a w zasadzie pokazał jego
okropność.
Japonia to kraj, który zmaga się ze śmiercią z przepracowania. Jest to kraj gdzie panuje kult
pracy. Ludzie tak boją się utracić swoją posadę, że harują nawet kilkanaście
godzin codziennie. W swoim dokumencie Fidyk ukazuje nam też tych co się
zbuntowali na ten chory system.
Dokumentalista
musi być elastyczny. Czasem trzeba zmienić
pierwotną koncepcję i zrobić coś inaczej. Tak było w przypadku dokumentu
o karnawale w Rio. Ludzie biedni w tym kraju żyją tylko dla tej uroczystości, ona pomaga im żyć
pozostałe dni roku. Narrator filmu się zmienił została nim głuchoniema
dziewczyna.
Gdzie szukać
tematu na dokument? Wszędzie. Oglądając film lub czytając gazetę można natknąć
się na ciekawy temat. Wszystko zależy jak ugryziesz dany temat. Książka daje
dużo cennych wskazówek. O wiele więcej dowiecie się z tej książki. Ukazałam wam
tutaj tylko mały wycinek.

