Lucy w swoim życiu wiele rzeczy denerwuje. Wykonuje
nieciekawą pracę poniżej swoich kompetencji. Ale nie potrafi dokonać zmian w
swoim życiu. Z pomocą przychodzą jej najbliżsi. Lucy otrzymuje wiele listów z
zaproszeniem na spotkanie ze swoim Życiem. Niestety je wszystkie ignoruje.
Uważa,że jest szczęśliwa i nie potrzebuje zmian. Sama się przy tym
oszukuje.Pewnego dnia ma już dość zasypania jej pracy, domu i rodziny
wiadomościami i postanawia się spotkać z Życiem. Życie nie robi na niej dobrego
wrażenia. Widzi przed sobą Pana w wygniecionej koszuli z cerą trądzikową. Lucy
postanawia przed nim uciekać. Unika dalszych spotkań. A mimo to Życie się nie
poddaje. Jest to opowieść o tym,że nigdy nie jest za późno na zmiany. Ważne by w życiu zaznać
szczęścia i być pogodzonym ze swoim życiem. Nie oszukiwać siebie ani życia.
Lucy musi dokonać zmiany. Konflikt z jej
ojcem niestety temu nie pomaga. Poza tym wprowadza się do niej jej matka. Tak
to ta sama osoba, która chciała odnowić ślub ze swoim mężem. Dzięki spotkaniu z
Życiem z czasem Lucy zaczyna układać
swoje Życie na nowo. I znowu czuje się spełniona i szczęśliwa. Poza tym zaczyna
jej się wreszcie układać w życiu. Bardzo krzepiąca lektura. Pomyśl co ty możesz
uczynić ze swoim życiem.
sobota, 29 listopada 2014
piątek, 21 listopada 2014
Opowieść niemożliwa, M. Nurowska, Miłość rano, miłość wieczorem.
Maria Nurowska
często opiera się tworząc swoje historie na prawdziwych postaciach. Można
powiedzieć, że prawdziwe wydarzenia i ludzie inspirują ją do stworzenia własnych opowieści. Ta historia osadzona jest
w czasie minionym, czyli historycznym. Zofia i Jerzy działali w czasie Powstania
Warszawskiego w konspiracji. Każdego dnia towarzyszyła im śmierć, której mogli
zaznać zwłaszcza z powodu swojej tajemnej działalności. Młodzi krótko po
poznaniu się pobrali się. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Pewnego dnia
Zofii powiedziano, że Jerzy zginął. Po latach Jerzy odnajduje Zofię na
przedstawieniu. Zofia okazuje się być śpiewaczką operową. Nie może ona
uwierzyć, że Jerzy mimo wszystko żyje. Ma dla niego zadanie. Jej córka znalazła
się w więzieniu za działalność we Frakcji Czerwonej Armii organizacji
terrorystycznej. Jerzy ma ją uratować. W swoje przedsięwzięcie angażuje on
kolegów. Trochę zbyt naiwnie poprowadzono fabułę, ale i tak ciekawie się to
czyta. Mamy tu też ukazany konflikt matka
- córka. Czy kobiety zdołają się porozumieć? Nie podoba mnie się,że w
tej opowieści nadmiar polityki i elementów romansu. Nie jest to najlepsza
książka tej autorki.
sobota, 15 listopada 2014
S.An-nu'ajmi,Moje ciało nie ma historii
Kto nie zna ani
wojny, ani prześladowań politycznych nie wyobraża sobie nawet w najmniejszych
oczekiwaniach jak jest żyć w takim kraju. W ciągłym strachu w obawie, że będzie
się bitym i torturowanym i zamkniętym w więzieniu.Polityka nie powinna mieszać się w życie ludzi. Ta opowieść wydaje się na
poły autobiograficzna. Autorka tej książki to Syryjka mieszkająca od lat w
Paryżu. Jest to opowieść emigracyjna. Bohaterka powieści czuje się obywatelką
świata i za taką chce być traktowana. Nie ma syndromu emigracyjnego. Wyjechała
z kraju, bo nie chciała być prześladowana. To droga bez powrotu. Wyjechała,
kiedy jej matka była młodą kobietą. Gdy udało jej się wrócić tam po latach odnalazła
matkę w zgoła innym stanie schorowaną, zupełnie niepodobną do siebie sprzed
lat. Zdaniem bohaterki ci co zostali w Syrii przegrali życie. Oczywiście nie
mówi tego bezpośrednio, ale taka konkluzja nasuwa się, gdy czytamy tą opowieść.
Ona wygrała, uniknęła więzienia. Jest wolna, może robić co chce. Ci co zostali
często trafiali do więzień ,bo walczyli z reżimem. Wyjazd to była konieczność.
Wymagał wielkiej odwagi, którą posiadała bohaterka. Po latach nie żałuje swego
postępowania. Jednak brak jej było najbliższych. Jest to opowieść skłaniająca do refleksji. Jedyne,co mi
przeszkadzało trochę w jej odbiorze to nadmiar powtórzeń ,które wyglądają
dobrze w poezji, a nie w prozie. Nie jest to lekka opowiastka. Mowa jest tu
także o cielesności, stosunku do ciała bohaterki i jej kontaktach seksualnych.
Cielesność łączy się u niej ze śmiercią, część jej partnerów zmarła np. na
raka. To tak jakby cielesność łączyła się ze śmiercią. Wspominanie umarłych
kochanków nie przynosi ulgi, a raczej cierpienie.
piątek, 7 listopada 2014
Miłość nie umiera nigdy, M.Sixsmith, Tajemnica Filomeny
Historia
Filomeny stanowi przerażający obraz lat 50, kiedy to działy się rzeczy
nieprawdopodobne. Warto pamiętać o tym co się wtedy stało i myślę, że choćby
dlatego ważna jest ta książka. O ile w filmie pokazany jest głównie dramat
samej Filomeny, o tyle w tej opowieści o wiele więcej miejsca poświęca się jej
synowi Anthonemu, później nazwanego Michaelem. Oczywiście nie pomniejsza się bólu matki, ale
postacią pierwszoplanową w tej historii jest jej syn.Historię syna poznajemy poprzez opowieści znanych mu osób. Zakonnice zajmowały się
młodymi pannami,które urodziły dzieci. Ale nie po to by im pomóc, ale by
odebrać im dzieci. Można śmiało powiedzieć,że ówczesne zakonnice, które
uprawiały niecny proceder jakim był handel ludźmi, a w tym przypadku dziećmi.
Martin Sixsmith autor książki przybliża nam
tamte wydarzenia bez moralizowania. Anthony został rozdzielony z matką i trafił
do nowej rodziny. Jednak całe życie
bezskutecznie usiłował przypodobać się przybranemu ojcu i nigdy mu się to nie udało. Był
małym chłopcem,który do końca życia czuł się odrzucony, chciał dowiedzieć się
prawdy o swojej prawdziwej matce, ale mimo tego,że w pewnym momencie gdy zachorował
na AIDS i zostało mu niewiele życia,nawet wtedy nieugięte siostry nie udzieliły
mu prawdy o matce. Michael był homoseksualistą i pracował w partii
republikańskiej. Wiele przyjaciół, którzy się dowiedzieli,że tam pracuje
zaprzestało z nim kontaktów. To było tak jakby sprzeniewierzył się swoim
ideałom. Osobiście był demokratą i bolały go słowa republikanów odnośnie osób
homoseksualnych. Poza tym Michael dążył do destrukcji,wchodził w niebezpieczne
stosunki seksualne. Dzieciństwo pozostawiło w nim otwartą bliznę, która nigdy
nie miała się zagoić. Życie pisze czasami gorsze scenariusze niż film i tak
jest w tym przypadku. Mimo to miłość matczyna zwycięża śmierć.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)