sobota, 29 listopada 2014

Przygotuj się na spotkanie z Życiem,C. Ahern, Pora na życie



Lucy w swoim życiu wiele rzeczy denerwuje. Wykonuje nieciekawą pracę poniżej swoich kompetencji. Ale nie potrafi dokonać zmian w swoim życiu. Z pomocą przychodzą jej najbliżsi. Lucy otrzymuje wiele listów z zaproszeniem na spotkanie ze swoim Życiem. Niestety je wszystkie ignoruje. Uważa,że jest szczęśliwa i nie potrzebuje zmian. Sama się przy tym oszukuje.Pewnego dnia ma już dość zasypania jej pracy, domu i rodziny wiadomościami i postanawia się spotkać z Życiem. Życie nie robi na niej dobrego wrażenia. Widzi przed sobą Pana w wygniecionej koszuli z cerą trądzikową. Lucy postanawia przed nim uciekać. Unika dalszych spotkań. A mimo to Życie się nie poddaje. Jest to opowieść o tym,że nigdy nie jest  za późno na zmiany. Ważne by w życiu zaznać szczęścia i być pogodzonym ze swoim życiem. Nie oszukiwać siebie ani życia. Lucy  musi dokonać zmiany. Konflikt z jej ojcem niestety temu nie pomaga. Poza tym wprowadza się do niej jej matka. Tak to ta sama osoba, która chciała odnowić ślub ze swoim mężem. Dzięki spotkaniu z Życiem  z czasem Lucy zaczyna układać swoje Życie na nowo. I znowu czuje się spełniona i szczęśliwa. Poza tym zaczyna jej się wreszcie układać w życiu. Bardzo krzepiąca lektura. Pomyśl co ty możesz uczynić ze swoim życiem. 

piątek, 21 listopada 2014

Opowieść niemożliwa, M. Nurowska, Miłość rano, miłość wieczorem.




Maria Nurowska często opiera się tworząc swoje historie na prawdziwych postaciach. Można powiedzieć, że prawdziwe wydarzenia i ludzie inspirują ją do stworzenia własnych opowieści. Ta historia osadzona jest w czasie minionym, czyli historycznym. Zofia i Jerzy działali w czasie Powstania Warszawskiego w konspiracji. Każdego dnia towarzyszyła im śmierć, której mogli zaznać zwłaszcza z powodu swojej tajemnej działalności. Młodzi krótko po poznaniu się pobrali się. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Pewnego dnia Zofii powiedziano, że Jerzy zginął. Po latach Jerzy odnajduje Zofię na przedstawieniu. Zofia okazuje się być śpiewaczką operową. Nie może ona uwierzyć, że Jerzy mimo wszystko żyje. Ma dla niego zadanie. Jej córka znalazła się w więzieniu za działalność we Frakcji Czerwonej Armii organizacji terrorystycznej. Jerzy ma ją uratować. W swoje przedsięwzięcie angażuje on kolegów. Trochę zbyt naiwnie poprowadzono fabułę, ale i tak ciekawie się to czyta. Mamy tu też ukazany konflikt matka  - córka. Czy kobiety zdołają się porozumieć? Nie podoba mnie się,że w tej opowieści nadmiar polityki i elementów romansu. Nie jest to najlepsza książka tej autorki.

sobota, 15 listopada 2014

S.An-nu'ajmi,Moje ciało nie ma historii



Kto nie zna ani wojny, ani prześladowań politycznych nie wyobraża sobie nawet w najmniejszych oczekiwaniach jak jest żyć w takim kraju. W ciągłym strachu w obawie, że będzie się bitym i torturowanym i zamkniętym w więzieniu.Polityka nie powinna mieszać się w życie ludzi. Ta opowieść wydaje się na poły autobiograficzna. Autorka tej książki to Syryjka mieszkająca od lat w Paryżu. Jest to opowieść emigracyjna. Bohaterka powieści czuje się obywatelką świata i za taką chce być traktowana. Nie ma syndromu emigracyjnego. Wyjechała z kraju, bo nie chciała być prześladowana. To droga bez powrotu. Wyjechała, kiedy jej matka była młodą kobietą. Gdy udało jej się wrócić tam po latach odnalazła matkę w zgoła innym stanie schorowaną, zupełnie niepodobną do siebie sprzed lat. Zdaniem bohaterki ci co zostali w Syrii przegrali życie. Oczywiście nie mówi tego bezpośrednio, ale taka konkluzja nasuwa się, gdy czytamy tą opowieść. Ona wygrała, uniknęła więzienia. Jest wolna, może robić co chce. Ci co zostali często trafiali do więzień ,bo walczyli z reżimem. Wyjazd to była konieczność. Wymagał wielkiej odwagi, którą posiadała bohaterka. Po latach nie żałuje swego postępowania. Jednak brak jej było najbliższych.  Jest to opowieść skłaniająca do refleksji. Jedyne,co mi przeszkadzało trochę w jej odbiorze to nadmiar powtórzeń ,które wyglądają dobrze w poezji, a nie w prozie. Nie jest to lekka opowiastka. Mowa jest tu także o cielesności, stosunku do ciała bohaterki i jej kontaktach seksualnych. Cielesność łączy się u niej ze śmiercią, część jej partnerów zmarła np. na raka. To tak jakby cielesność łączyła się ze śmiercią. Wspominanie umarłych kochanków nie przynosi ulgi, a raczej cierpienie.

piątek, 7 listopada 2014

Miłość nie umiera nigdy, M.Sixsmith, Tajemnica Filomeny




Historia Filomeny stanowi przerażający obraz lat 50, kiedy to działy się rzeczy nieprawdopodobne. Warto pamiętać o tym co się wtedy stało i myślę, że choćby dlatego ważna jest ta książka. O ile w filmie pokazany jest głównie dramat samej Filomeny, o tyle w tej opowieści o wiele więcej miejsca poświęca się jej synowi Anthonemu, później nazwanego  Michaelem. Oczywiście nie pomniejsza się bólu matki, ale postacią pierwszoplanową w tej historii jest jej syn.Historię syna poznajemy poprzez opowieści znanych mu osób.  Zakonnice zajmowały się młodymi pannami,które urodziły dzieci. Ale nie po to by im pomóc, ale by odebrać im dzieci. Można śmiało powiedzieć,że ówczesne zakonnice, które uprawiały niecny proceder jakim był handel ludźmi, a w tym przypadku dziećmi. Martin Sixsmith autor  książki przybliża nam tamte wydarzenia bez moralizowania. Anthony został rozdzielony z matką i trafił do nowej  rodziny. Jednak całe życie bezskutecznie usiłował przypodobać się przybranemu ojcu i nigdy mu się to nie udało. Był małym chłopcem,który do końca życia czuł się odrzucony, chciał dowiedzieć się prawdy o swojej prawdziwej matce, ale mimo tego,że w pewnym momencie gdy zachorował na AIDS i zostało mu niewiele życia,nawet wtedy nieugięte siostry nie udzieliły mu prawdy o matce. Michael był homoseksualistą i pracował w partii republikańskiej. Wiele przyjaciół, którzy się dowiedzieli,że tam pracuje zaprzestało z nim kontaktów. To było tak jakby sprzeniewierzył się swoim ideałom. Osobiście był demokratą i bolały go słowa republikanów odnośnie osób homoseksualnych. Poza tym Michael dążył do destrukcji,wchodził w niebezpieczne stosunki seksualne. Dzieciństwo pozostawiło w nim otwartą bliznę, która nigdy nie miała się zagoić. Życie pisze czasami gorsze scenariusze niż film i tak jest w tym przypadku. Mimo to miłość matczyna zwycięża śmierć.