Pozornie banalne
życie. Zwyczajne i nudne. Ale przecież zwyczajne niekoniecznie znaczy nudne?
Ala jest studentką, dobrą, grzeczną, uosobieniem skromności. Nie wychyla się i
nie buntuje. Jest dość stereotypową postacią. Autorka postanawia jednak
namieszać w tej codzienności i sprowadzić zwrot akcji miłosny.
Na drodze Alicji
pojawia się Leszek. Początkowa sielanka to tylko pozory. Leszek ma też ciemną
stronę, którą dość szybko ujawnia. Jest zaborczy, nieprzewidywalny. Od początku
ich związku zastanawiam się, co ją w nim urzekło. Za piękną fasadą kryje się
pustka. Może Alicja na siłę tkwiła w tym związku, bo tak trzeba. Ta robią
grzeczne potulne dziewczyny, które nie potrafią uciec od tyrana. Wiadomo nie
jest to łatwe. Ale tkwienie w toksycznym związku bez miłości nie jest
rozwiązaniem. A tym bardziej bycie sponsorką faceta, który bezwzględnie nas
wykorzystuje. Dużo kobiet tkwi w chorych związkach z facetami którzy są z nimi
dla kasy lub z chorych toksycznych podszeptów.
Mamy tu ukazany trójkąt miłosny.
Gdy na drodze Ali pojawia się Janek to wszystko się komplikuje. Ala odkrywa, że
z facetem w którym jest zakochana z wzajemnością można być jak równy z równym.
Tak prawdziwie bez napinki. Rozmowa jest lekka, na tej samej płaszczyźnie porozumienia,
jak prawdziwi partnerzy, bez pretensji i narcyzmu czy krzyku. Mimo to szczęście
nie jest im pisane.
Dla mnie Alicja jest miałką postacią. Nie chciałabym być
taka, jak ona. Bierna, cicha, potulna. Nie ma dość samozaparcia by zostawić
dyktatora. Niestety prawdą jest , że wiele kobiet ulega takim schematom. Żyją z
kimś w tak niewyobrażalnie chorej relacji, że trudno sobie to wyobrazić.
Większość tak tkwi aż do smutnego końca.
Czy Alicja i Janek jeszcze kiedyś będą
razem? Dla mnie ta historia jest naciągana, a Ala bez charakteru. Mimo to
książkę szybko się czyta. Zresztą przekonajcie się sami, bo mój punkt widzenia
może się różnić od waszego.