Biorąc do ręki tę
książkę zastanawiałam się, co znaczy tytułowa pogarda. Mamy tu ukazane
małżeństwo w którym pozornie wszystko się układa po prostu idealne. Jednak
pewnego dnia pojawia się w tym rajskim porządku rysa, która coraz bardziej się
pogłębia. Główny bohater scenarzysta z musu, a prawdziwy dramaturg odkrywa, że jego żona
zachowuje się inaczej. Już nie jest tak uległa, nie wpatruje się w niego jak w
obrazek. Zaczyna się zastanawiać kiedy tak się stało. Przypomina sobie pewne
zdarzenia, które układają mu się w pewną całość, ale mimo to nadal ma pewne
wątpliwości. Wyidealizował sobie Klarę. Nie potrafi zrozumieć prostego faktu
,że przestała go kochać. Kiedy tak ją naciska ona wyznaje, że czuje do niego
pogardę. Nie potrafi na niego patrzeć inaczej, już przestał być dla niej
mityczną postacią, a stał się godnym tego uczucia marnym człowieczkiem. On
próbuje wszystkiego by wzbudzić jej uczucie na nowo. Jednak ona pozostaje
nieugięta. Jemu świat uczuć zaczyna się walić. Przecież było tak pięknie
dlaczego przestał mnie kochać. Ta zagadkowa pogarda Klary towarzyszy nam do
końca lektury. Autor nie podsuwa nam rozwiązań tej zagadki. Sami musimy
wyłuskać prawdę, a nie jest to łatwe. Prawda bowiem to rzecz względna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz