Nie jest to łatwa i prosta historia. Bo czasy, w
których przyszło żyć Zofii Posmysz nie były łatwe. W czasie wojny trzeba było
być wyjątkowo ostrożnym by uniknąć aresztowania.
Zofia, kiedy trwała II wojna
światowa, uczęszczała na tajne spotkania. To było tajne nauczanie, które w
tamtym czasie było surowo wzbronione. Na jednym z takich nielegalnych
zgromadzeń wpadło do środka Gestapo. Zofia została aresztowana i znalazła się w
więzieniu. Zarzucono jej kolportaż nielegalnych ulotek, bo u jednego z uczniów
kompletów znaleziono ulotki. Mimo że Posmysz od początku twierdziła, co było
prawdą, że ona tych ulotek nie widziała ani tym bardziej nie kolportowała, gestapowcy jej nie wierzyli.
Pewnego dnia, gdy jeszcze przebywała w celi,
dowiedziała się, że z więzienia przenoszą ją do Auschwitz. Z początku się
ucieszyła. Miała dość celi i ciężkich przesłuchań. Myślała, że w obozie pracy
będzie jej lepiej. Jakże boleśnie się myliła.
Więźniowie to byli dla SS
podludzie. W więzieniach utrzymywał się system klasowy. Więzień więźniowi nie był równy. Ci co
pracowali np. w kuchni żyli w lepszych warunkach niż pozostali. Zofia nie od
razu trafiła do służby Niemce – Franz. Najpierw wykonywała ciężką pracę
fizyczną.
Posmysz zastanawiała się, jak system obozu tak długo się utrzymywał. Przecież
Niemców pilnujących więźniów nie było aż tak dużo. Pomagali im więźniowie,
którzy byli ich kapusiami i z nimi współpracowali.
Można powiedzieć, że życie
Zofii nie oszczędzało. Po Auschwitz była w paru obozach pracy w Niemczech.
Wiele osób pyta ją dlaczego akurat jej udało się przeżyć obóz śmierci i
eksperymenty medyczne. Zofia zachowała w obozie religijność ,duchowość. Te
zasady trzymały ją przy życiu. Poza tym żyła tylko teraźniejszością i taka była
jej strategia przetrwania.
Z tego co wyczytałam z tego świetnego wywiadu rzeki
to tak naprawdę Zofię uratowały szczęśliwe zbiegi okoliczności i to że wierzyła, że przeżyje obóz, a jak wiadomo takie podejście pomaga. Książka porusza szereg
wątków trudnych, czarnych kart historii o których wielu wolałoby zapomnieć. Ale
są też w tej opowieści chwile wytchnienia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz