„Srebrna Zatoka” nowa powieść Jojo
Moyes nie uwiodła mnie od początku. Byłam wobec niej nieufna i wycofana. Nie
potrafiłam wciągnąć się w ten świat opisywany w niej. Ale później tak mnie
pochłonęła, że sama byłam zdziwiona jak szybko mi upływa jej czytanie i jak
przyjemnie spędzam czas, choć nie ma tam tylko samych radosnych wydarzeń.
Lizę i Mike’a pozornie wszystko różni. On,
mieszczuch, materialista i pracownik korporacji myśli tylko o pieniądzach. Liza
wychowuje sama córkę. Pomaga jej siostra matki. Liza znalazła w Srebrnej Zatoce
bezpieczną ostoję. W tej książce pięknie opisana jest przyroda morskich głębin.
Wieloryby i delfiny są mieszkańcami ostoi, jaką stanowi Srebrna Zatoka. Czy to
piękno może zniknąć? Przyroda także jest krucha. Firma w której pracuje Mike
chce wybudować ośrodek ze sportami wodnymi blisko Srebrnej Zatoki. Piękno
przyrody nikogo z pracowników tego przedsiębiorstwa nie obchodzi. Obserwujemy
przemianę Mike’a z faceta w idealnych eleganckich ubraniach w dobrego,
uczuciowego faceta. Nie tylko kocha Lizę ale też lubi jej córkę.
Tu nic nie
jest takie jak się pozornie wydaje. Mike i Liza mają przed sobą sekrety. Jednak
mimo to chcą być ze sobą. Oczywiście narzeczona Mike’a też trochę namiesza. Czy
Mike i Liza znajdą szczęście? Czy ostoja wielorybów zostanie ich azylem?
Polecam wam tę książkę na zimowe wieczory.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz