sobota, 15 listopada 2014

S.An-nu'ajmi,Moje ciało nie ma historii



Kto nie zna ani wojny, ani prześladowań politycznych nie wyobraża sobie nawet w najmniejszych oczekiwaniach jak jest żyć w takim kraju. W ciągłym strachu w obawie, że będzie się bitym i torturowanym i zamkniętym w więzieniu.Polityka nie powinna mieszać się w życie ludzi. Ta opowieść wydaje się na poły autobiograficzna. Autorka tej książki to Syryjka mieszkająca od lat w Paryżu. Jest to opowieść emigracyjna. Bohaterka powieści czuje się obywatelką świata i za taką chce być traktowana. Nie ma syndromu emigracyjnego. Wyjechała z kraju, bo nie chciała być prześladowana. To droga bez powrotu. Wyjechała, kiedy jej matka była młodą kobietą. Gdy udało jej się wrócić tam po latach odnalazła matkę w zgoła innym stanie schorowaną, zupełnie niepodobną do siebie sprzed lat. Zdaniem bohaterki ci co zostali w Syrii przegrali życie. Oczywiście nie mówi tego bezpośrednio, ale taka konkluzja nasuwa się, gdy czytamy tą opowieść. Ona wygrała, uniknęła więzienia. Jest wolna, może robić co chce. Ci co zostali często trafiali do więzień ,bo walczyli z reżimem. Wyjazd to była konieczność. Wymagał wielkiej odwagi, którą posiadała bohaterka. Po latach nie żałuje swego postępowania. Jednak brak jej było najbliższych.  Jest to opowieść skłaniająca do refleksji. Jedyne,co mi przeszkadzało trochę w jej odbiorze to nadmiar powtórzeń ,które wyglądają dobrze w poezji, a nie w prozie. Nie jest to lekka opowiastka. Mowa jest tu także o cielesności, stosunku do ciała bohaterki i jej kontaktach seksualnych. Cielesność łączy się u niej ze śmiercią, część jej partnerów zmarła np. na raka. To tak jakby cielesność łączyła się ze śmiercią. Wspominanie umarłych kochanków nie przynosi ulgi, a raczej cierpienie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz