piątek, 7 listopada 2014

Miłość nie umiera nigdy, M.Sixsmith, Tajemnica Filomeny




Historia Filomeny stanowi przerażający obraz lat 50, kiedy to działy się rzeczy nieprawdopodobne. Warto pamiętać o tym co się wtedy stało i myślę, że choćby dlatego ważna jest ta książka. O ile w filmie pokazany jest głównie dramat samej Filomeny, o tyle w tej opowieści o wiele więcej miejsca poświęca się jej synowi Anthonemu, później nazwanego  Michaelem. Oczywiście nie pomniejsza się bólu matki, ale postacią pierwszoplanową w tej historii jest jej syn.Historię syna poznajemy poprzez opowieści znanych mu osób.  Zakonnice zajmowały się młodymi pannami,które urodziły dzieci. Ale nie po to by im pomóc, ale by odebrać im dzieci. Można śmiało powiedzieć,że ówczesne zakonnice, które uprawiały niecny proceder jakim był handel ludźmi, a w tym przypadku dziećmi. Martin Sixsmith autor  książki przybliża nam tamte wydarzenia bez moralizowania. Anthony został rozdzielony z matką i trafił do nowej  rodziny. Jednak całe życie bezskutecznie usiłował przypodobać się przybranemu ojcu i nigdy mu się to nie udało. Był małym chłopcem,który do końca życia czuł się odrzucony, chciał dowiedzieć się prawdy o swojej prawdziwej matce, ale mimo tego,że w pewnym momencie gdy zachorował na AIDS i zostało mu niewiele życia,nawet wtedy nieugięte siostry nie udzieliły mu prawdy o matce. Michael był homoseksualistą i pracował w partii republikańskiej. Wiele przyjaciół, którzy się dowiedzieli,że tam pracuje zaprzestało z nim kontaktów. To było tak jakby sprzeniewierzył się swoim ideałom. Osobiście był demokratą i bolały go słowa republikanów odnośnie osób homoseksualnych. Poza tym Michael dążył do destrukcji,wchodził w niebezpieczne stosunki seksualne. Dzieciństwo pozostawiło w nim otwartą bliznę, która nigdy nie miała się zagoić. Życie pisze czasami gorsze scenariusze niż film i tak jest w tym przypadku. Mimo to miłość matczyna zwycięża śmierć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz