Tą książkę
czytałam z niedowierzaniem. Autor przemierza Amazonię by ukazać bezmiar
bezduszności amerykańskich władz firmy Texaco i
ich bezmyślności. Teren nazywany płucami ziemi został zdeptany i
zanieczyszczony. Wydawałoby się, że Ameryka, która jest rozwiniętym krajem,
przestrzega norm ekologicznych. Ale przypomnijmy sobie choćby Kioto, gdzie
Ameryka jako jedyna nie chciała podpisać rozporządzenia zmuszającego ją do
ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Niestety ten brak poszanowania dla
przyrody Amerykańskie wielkie firmy zdają się powtarzać. Poza tym przez wiele
lat mieszkańcy byli oszukiwani. Zabierano im ziemię także przy pomocy
misjonarzy oraz szkodzono ich zdrowiu. W pewnym momencie musiał nastąpić
zbiorowy bunt mieszkańców przeciw takiej sytuacji. Najgorsze jest w tym
wszystkim to,że ludziom wmawiano,że woda nie jest zanieczyszczona oraz,że
kąpiel w wodzie z ropą jest dobra na różne choroby. Nie tylko dorośli umierali
po wypiciu niezdatnej wody,ale najbardziej ucierpieli najmłodsi, którzy kąpali
się w zanieczyszczonej wodzie. Wielu autochtonów zachorowało na raka,
białaczkę. Lokalne rzezimieszki fasadero czerpią zyski z bezprawnej ścinki
drzew. To oni zabijają ludzi, którzy walczyli o sprawiedliwość. Zabili wielu
ekologów, którzy działali by poprawić warunki życia naturalnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz