Autorce udało
się tu coś niebywałego. Opierając się na różnych źródłach stworzyła piękną
historię miłosną. Prawdziwą, bo dotyczącą Kamila i Basi Baczyńskich. Historia
rozgrywa się w latach II wojny światowej i autorka oddała ducha i atmosferę
tamtych czasów. Młodzi znakomicie się uzupełniali .Basia nie wyobrażała sobie
życia bez Krzysztofa, on bez niej zresztą też. Stanowili iskierkę
rozświetlającą ciemność w smutnych czasach wojny. Autorka pisze swoją opowieść
z pietyzmem i poetyckim, barwnym stylem. To właśnie jej imię to nie tylko
historia miłości. Ale opowieść o zmaganiu się z własnym losem, historią i tym
co nieuchronne. Walce teściowej o miłość syna. Przymusie walki, a nie trwaniu w
bezczynności. Krzyś sądził, że musi walczyć. Mimo że przyjaciele chcieli go
uratować. Chciał zrobić coś ze swoim życiem. Odnaleźć w nim sens. Uważał, że pisanie wierszy to
błahostka. Nie zdawał sobie sprawy, że powinien żyć dla żony i przyszłego
dziecka. To historię czyta się jednym tchem. Tragiczna miłość i śmierć, smutny koniec, a mimo tego chcemy ją czytać. Bo to opowieść szczera do bólu, pokazująca prawdziwe życie bez upiększeń. Trudne wybory, przed którymi stali ówcześni młodzi ludzie były nie do przecenienia. Musieli szybko dorosnąć wraz z wybuchem wojny. Zbyt szybko i zbyt boleśnie. W tej historii mamy też odbicie tamtego pokolenia. Mimo swoich cierpień widziało ono zawsze iskierkę nadziei.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz