„Dżentelmen w
Moskwie” to wielka opowieść na tle historii, która rozgrywa się tuż obok. Hotel, czyli główne miejsce akcji powieści, stanowi niejako enklawę pokoju pośród
zgiełku wydarzeń, które rozgrywają się tuż obok. Stara Rosja przemija i rodzi
się terror.
Po co wrócił więc do niej hrabia Rostow - główny bohater powieści?
Mimo że wiedział co mu grozi w Rosji? Napisał wywrotowy wiersz z jasnym
przesłaniem antypolitycznym. Trochę wydaje się to naciągane. Jednak czy nie
mamy w swoim życiu takich chwil? Kiedy mimo wszystko robimy coś choć wiemy że
to źle się dla nas skończy. Czyżby hrabia nie uczył się na błędach?
Bolszewicy przecież tylko czekali na jego powrót by móc go ostatecznie zhańbić.
A on głupi, wrócił. Czy może był to akt odwagi? Zależy jak na to spojrzeć.
Każdy z nas jest inny, a tęsknota za krajem rodzinnym czasem jest tak wielka,
że musimy wrócić mimo że nie powinniśmy.
Rostowa władza i tak
potraktowała ulgowo. Dostał areszt w hotelu. Nie mógł opuścić tego miejsca ani
na krok. Mimo to znalazł tam przyjaciół. A hotel był dla niego małą Rosją. Poznał
małą towarzyszkę po jej zakamarkach. Także nie nudził się i próbował prowadzić
w miarę normalne życie na ile się dało. Nie biadolił nad swoją niewolą i mimo
przykrego położenia widział pozytywy. Miał zmienne zwyczaje nie lubił ciągłej
regularności.
Książka ma wiele nagłych zwrotów akcji, a jej treść nie jest tak
oczywista jak mogłoby się wydawać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz