wtorek, 17 lipca 2018

Chińczycy i miłość - dwa wykluczające się bieguny?


To nie jest wygładzony reportaż ani lekka opowiastka o romantycznej miłości. Autor napisał wnikliwe studium rynku miłosnego w Chinach. Rozmawiał z wieloma osobami, by książka była w pełni wiarygodna. Na mnie ta historia zrobiła duże wrażenie i dzięki niej poznałam bliżej realia obyczajowe w Chinach. Dziewczyna po 25 roku życia jest uważana za starą i nikt nie chce jej poślubić. 
Rynek matrymonialny w Chinach ma na celu znalezienie dziewczynie czy chłopakami jak najlepszej partii. Ale nie ma tam typowych rozmów i mnie to bardziej przypomina targ na którym rodzice wybierają dziecku najlepszego kandydata.  
 Mentalność ludzi w Chinach po rewolucji kulturalnej Mao bardzo się nie zmieniła. Ludzie nadal głoszą stare poglądy. Chłopak nie może poderwać dziewczyny na ulicy, bo w Chinach to nie przystoi. 
W historii pojawił się też wątek gejowski. Geje w Chinach mają bardzo ciężkie życie i muszą ukrywać swoją prawdziwą tożsamość nawet przed rodziną. Niektórzy zakładają nawet rodzinę, jak bohater reportażu, który bierze ślub z lesbijką. 

Chińczycy pragną uległej żony, która będzie ich słuchać i pełnić głównie służbę domową. Dużo młodych kobiet w Chinach ma za sobą aborcje. Poza tym w Chinach kwitnie przemoc domowa. Czy w Chinach istnieje jeszcze miłość niewyrachowana, gdzie nie jest się utrzymanką albo zmuszoną do ślubu, po tej książce szczerze w to wątpię. Chińczycy nie są szczęśliwym narodem w miłości.
 Mimo że nie jest to łatwa historia to bardzo dobrze się ją czyta nawet w upalne dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz