Powiecie po co
nam to liczenie krzywd? Przecież to było lata temu, a teraz mamy wolność.
Niemcy są inne, tolerancyjne i
demokratyczne. Po co grzebać w historii i rozdrapywać dawne rany, czy bolączki?
To jest właśnie zadanie historyka by przypominać, a my nie musimy tego czytać,
to jest nasz własny i osobisty wybór.
W książce "Bilans krzywd" mamy dokumentację
zniszczeń i kulturalnych i personalnych. Wywózki ludzi do obozów pracy,
wypędzenia z domów, pokazowe zabijanie
cywilów. Ciężko i z bólem serca czytało mi się
o zbrodniach nas zwykłych obywatelach. Natomiast najbardziej spodobał
mnie się rozdział o zniszczeniach kultury. Nasze narodowe dziedzictwo zostało
zniszczone i rozgrabione. Autor dokonuje jakichś szacunków, ale jak sam
twierdzi nie są to pełne dane. Nie wszystkie zbiory były skatalogowane i
opisane.
Niemcy niszczyli nas od środka. Czy faktycznie powinni wynagrodzić nam
te krzywdy. Moim zdaniem powinni nam oddać zagrabione książki i inne przedmioty kultury, bo to nasz
dziedzictwo. Niestety nikt się do tego nie poczuwa, a z gubione dzieła trudno
odnaleźć. Niemcy niszczyli też nasz przemysł. Chcieli doprowadzić nasz kraj do
ruiny. Takie są karty historii. Ich nieludzkość i bezwzględność w czasie wojny
była ogromna. Może dobrze, ze autor o tym przypomina. Mówi się że to co było
kiedyś powinno się zapomnieć, ale historii nie da się wymazać ona wyznacza bieg
wydarzeń. Jakim bylibyśmy narodem bez hitlerowskiej inwazji? Tego się nie
dowiemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz